Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym.
Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

http://www.elzbietakaliszewska.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/676003sl_01.jpg http://www.elzbietakaliszewska.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/808722sl_02.jpg http://www.elzbietakaliszewska.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/637866sl_03.jpg http://www.elzbietakaliszewska.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/472393sl_04.jpg

Anna Małecka

Drukuj
Anna Małecka

† 6 lipca 2004 roku zginęła tragicznie w wypadku samochodowym Anna Małecka.

Z wykształcenia fizyk, doktor nauk, absolwentka Uniwersytetu Poznańskiego, związana była ze światem jeździeckim i końmi, które stanowiły jej pasję życia. Dla nich poświęciła karierę naukową, rezygnując po kilku latach ze stanowiska adiunkta na Politechnice Szczecińskiej.

Była zawodnikiem dyscypliny ujeżdżenia, instruktorem, sędzią jeździeckim, dziennikarzem i wydawcą. Przez kilka lat była dyrektorem Zakładu treningowego w Zbrosławicach, gdzie rozpoczęła swoją karierę dziennikarską i wydawniczą. Stworzyła magazyn sportów konnych Jeźdźcy i konie oraz wydawnictwo JiK, w którym wydała ponad trzydzieści książek o tematyce jeździeckiej. Projektowała również odzież jeździecką, w którą ubierała zawodników kadry narodowej w konkurencji ujeżdżenia.

W 1997 roku została prezesem klubu Lewada w Zakrzowie, gdzie potrafiła doskonale pogodzić pracę z funkcjami oficjalnymi, organizacją szkoleń, zawodów, imprez jeździeckich i kursów instruktorskich.

Jako człowiek była ciepła i serdeczna, a jednocześnie nawet w najtrudniejszych sytuacjach potrafiła zachować zimną krew. Kochała życie, ludzi i swoje konie: Ciernia, Migrenę i Rodezję.

Taka pozostanie w naszej pamięci…

Tekst autorstwa Elżbiety Kaliszewskiej
Koń Polski nr 8, 2004 r.


O Ani

Dr Anna Małecka
prezes LKJ Lewada Zakrzów w latach 1998-2004

O Ani

Była zawodnikiem, instruktorem, sędzią PZJ i kandydatem FEI w ujeżdżeniu. Zanim została prezesem LKJ Lewada Zakrzów przez kilka lat była dyrektorem Zakładu Treningowego Koni w Zbrosławicach w czasach jego największego rozkwitu i sukcesów sportowych. Tam też rozpoczęła działalność wydawniczo-dziennikarską: wydała ponad 30 książek o tematyce jeździeckiej, stworzyła magazyn sportów konnych „Jeźdźcy i Konie” współpracując początkowo z olimpijczykiem z Rzymu Markiem Roszczynialskim, a następnie z Andrzejem Sałackim, Arturem Boberem i Ewą Hordyńską. Pisała świetne teksty, organizowała i reżyserowała wiele sesji fotograficznych z takimi artystami jak: Wojciech Glinka, Maciej Stobierski, a przede wszystkim Elżbieta Kaliszewska.

Sama również robiła dobre zajęcia, które znalazły się na kalendarzach, okładkach czasopism i książek. Była wszechstronnie utalentowana. Projektowała modę jeździecka, ubierała kadrę narodową na mistrzostwa Europy i Puchar Świata oraz rzesze sympatyków jeździectwa w całej Polsce. Szyła również stroje dla koni: derki, potniki, nauszniki, owijki oraz projektowała przeróżne gadżety z motywami końskimi, a w wolnych chwilach robiła niepowtarzalne swetry na drutach.

Lubiła psy rasy bokser bo były tak żywiołowe jak ona sama. I rude koty. Miała szczególne upodobanie do odcieni radości i brązów. Nie lubiła czerni i smutku. Potrafiła jak nikt inny zachować pogodę ducha w trudnych chwilach i podzielić się optymizmem z otoczeniem. Była wulkanem optymizmu! Nie było dla niej sytuacji bez wyjścia. Bo była kobietą wyjątkową. Wzorem do naśladowania i drogowskazem dla wielu z nas.

Ilu osobom pomogła rozwinąć skrzydła? Trudno opisać.

Lubiła robić przyjaciołom miłe niespodzianki: książka, liścik, jakiś drobiazg z konikiem znalezione w skrzynce pocztowej, pod drzwiami czy w kieszeni kurtki. I za to ją kochaliśmy. Kobieta supernowoczesna z laptopem i komórką w ręce, a równocześnie sentymentalna i romantyczna. Ceniąca prostotę i naturalność. Lubiła polne kwiaty i styl ziemiańskich dworków z kawą i domowym ciastem na tarasie. Czasem zakładała suknię – amazonkę i urządzała pokazy jazdy w damskim siodle podarowanym jej przez Andrzeja Sałackiego w 1985 roku. Była więc prekursorką „amazonek" w Polsce! Pokazy ze zmianami nóg i ciągami wykonywane na ukochanej Migrenie oklaskiwano na zawodach w całym kraju. Zdążyła jeszcze przygotować do Pierwszych Mistrzostw Polski Amazonek w 2004 r swoją następczynię Małgosię Kaliszewską i Rodezję. Para ta zdobyła złoty medal, którym Anka nie mogła się już cieszyć.

Ponad wszystko kochała swoje konie: kiedyś folbluta Ciernia, którego przywiozła do Zbrosławic z rodzinnego Poznania, potem udorską Migrenę, która odeszła niedawno po przeżyciu 30 lat i wreszcie najmłodszą Rodezję, którą sama od źrebaka wychowała, wyszkoliła i była z tego bardzo dumna. Konie wytyczyły kierunek w jej życiu. To dla nich porzuciła karierę naukową – była adiunktem Uniwersytetu Poznańskiego i Szczecińskiego, pracownikiem Polskiej Akademii Nauk, doktorem fizyki. Wybrała jednak zapach stajni…

Żyła intensywnie, w biegu, z mnóstwem spraw do załatwienia, doskonale zorganizowana, panowała nad wszystkim i dbała o szczegóły. Była świetnym organizatorem imprez jeździeckich, kursów instruktorskich, szkoleń, zawodów. Kiedyś sama startowała w konkursach ujeżdżenia, potem zajmowała się szkoleniem innych i sędziowaniem, od czasu do czasu dosiadając ukochanej Rodezji – jak mówiła – dla formy i dobrej kondycji. Była doskonałym kierowcą. Zawsze rozważna i przewidująca.

6 lipca 2004 roku pijany kierowca fiata ducato nie dał jej żadnej szansy. Uderzył znienacka z potworną siłą. Nie zdążyła nawet dotknąć hamulca…

Nic nie wypełni pustki którą zostawiła choć w każdym z nas żyje cząstka Anki Małeckiej.

Ewa Hordyńska i przyjaciele
Konie i Rumaki, 2004 r.

 

góra strony